Resort finansów uzasadnia decyzję sytuacją na rynku. Według wstępnych danych GUS inflacja w styczniu br. obniżyła się do 3,9 proc. w ujęciu rocznym i było to najniższe tempo w tym ujęciu od marca 2021 r., a wskaźnik dla żywności i napojów bezalkoholowych spadł w styczniu do 4,9 proc., co było najniższym wynikiem od września 2021 r. Mamy więc obecnie coś w rodzaju inflacyjnego dołka, a do tego widoczną na bilbordach i sklepowych półkach cenową wojnę marketów i przebijanie się sieci dyskontów niższymi cenami, w tym towarów spożywczych. Tymczasem tarcza VAT na żywność została wprowadzona tuż przed wybuchem wojny w Ukrainie (od początku lutego 2022 r.), gdy inflacja w styczniu wyniosła 9 proc., a potem osiągała wartości dwucyfrowe.
Ekonomiści uważają, że samo wycofanie się z obniżek nie zaskakuje, zastanawiano się tylko, czy rząd zrobi to teraz, czy poczeka jeszcze trzy miesiące, aż miną wybory samorządowe i europejskie.
– Podniesienie stawki VAT na żywność zbiegnie się z dołkiem inflacyjnym, co wygładzi ścieżkę inflacji. To argument, by zrobić to, jak inflacja jest przejściowo niska i akceptowalna – mówi Jakub Borowski, główny ekonomista Credit Agricole. Jego zdaniem to oznacza, że średniorocznie inflacja w tym roku wyniesie ok. 4 proc. i będzie nieco niższa w przyszłym roku.
0 komentarzy