Michał Kisiel2025-04-30 06:00analityk Bankier.pl

publikacja
2025-04-30 06:00

Po wielu latach monopolu Apple Pay przestanie być jedynym
mobilnym portfelem NFC dla urządzeń z jabłuszkiem. Rychły start swojego
rozwiązania zapowiada fintech Curve. Sprawdziliśmy, jak jego m-portfel sprawdza
się na razie na urządzeniach Android.

Apple Pay będzie miał konkurenta. Sprawdzamy, jak działa
Apple Pay będzie miał konkurenta. Sprawdzamy, jak działa
fot. Roman Samborskyi / / Shutterstock

Prawie półtora roku temu miał miejsce przełomowy moment w historii
płatności mobilnych. Firma Apple, po latach walki z regulatorami w wielu
krajach, zmieniła podejście do kwestii obsługi płatności zbliżeniowych w swoich
urządzeniach. Jak donosiliśmy na łamach Bankier.pl, firma z Cupertino zaproponowała
w styczniu 2024 r. Komisji Europejskiej kilka ustępstw
. Wśród nich znalazło
się udostępnienie dostawcom mobilnych portfeli i usług płatniczych zestawu
narzędzi (API) pozwalających na dostęp do modułu NFC.

Przypomnijmy, że od początku historii Apple Pay był to
jedyny sposób na płacenie zbliżeniowo telefonem w ekosystemie Apple. Teraz,
podobnie jak w świecie Androida, użytkownik miałby mieć wybór.

Z nowych możliwości skorzystać ma Polski Standard Płatności,
który szykuje
zbliżeniowego BLIK-a na iOS
. Drugim „pewniakiem” jest Curve, brytyjski
fintech, który zasłynął innowacyjną usługą „jednej karty do wszystkiego” (recenzowaliśmy
ją w 2019 r.
). Curve wprowadził już usługę nazwaną Curve Pay na
urządzeniach z Androidem. Zapowiada
także w brytyjskich mediach
, że w najbliższych tygodniach pojawi się mobilny
portfel na telefony Apple dla użytkowników w Unii Europejskiej.

Jak działa Curve Pay na Androidzie?

Pomysł Curve to, w uproszczeniu, fizyczna karta
płatnicza, która nie jest powiązana z żadnym rachunkiem. Pełni tylko i
wyłącznie rolę „nakładki” na inne karty
– płacąc plastikiem Curve, obciążamy
inną należącą do nas debetówkę lub kredytówkę. Dlatego kluczową rolę w usłudze
pełni aplikacja mobilna. Pozwala ona zarządzać kartami podpiętymi pod Curve i
wskazywać tę, z której pobrane zostaną środki przy następnej transakcji.

Przez lata Curve mocno rozbudował prostą ideę, dodając
kolejne funkcje, w tym m.in.:

  • Opcję „cofnięcia czasu”, czyli zmiany formy
    płatności już po dokonaniu transakcji (np. gdy przez pomyłkę zapłaciliśmy za
    duży zakup powiedzmy kartą debetową zamiast kredytową).
  • Przeliczenia waluty transakcji przez Curve, a
    nie bank-wydawcę karty, co pozwala uniknąć opłat za przewalutowanie (opcja nosi
    nazwę FX Shield i jest mocno ograniczona niskim limitem w bezpłatnym planie).
  • ReFi, czyli przerzucenie hurtowo wielu transakcji
    dokonanych kartą debetową w ciężar karty kredytowej. Takie refinansowanie
    pozwala odzyskać płynne środki, które już wydaliśmy.
  • Tryb „ochrony przed zawstydzeniem”
    (anti-embarassement mode), jak wdzięcznie nazwano możliwość wskazania karty,
    która zostanie obciążona, gdy na karcie domyślnej nie ma wystarczających
    środków.
  • Tzw. smart rules, czyli zdefiniowane reguły
    wyboru karty, która będzie źródłem finansowania transakcji, np. w zależności od
    kwoty czy typu akceptanta (np. zakup powyżej 300 zł będzie obciążał kartę kredytową).
ReFi – przeniesienie transakcji pomiędzy kartami (Bankier.pl)

Fizyczną kartę Curve można było od lat dodawać do mobilnych
portfeli Apple Pay i Google Pay. Firma zdecydowała się jednak „wyciąć
pośrednika” i zaproponowała własne rozwiązanie nazwane Curve Pay.

Uruchomienie usługi wymaga wskazania Curve Pay jako domyślnej
aplikacji do obsługi płatności NFC. Firma reklamuje tę opcję w aplikacji, a
przełączenia dokonać można także w ustawieniach systemu.

Bankier.pl

Od tego momentu, gdy zbliżamy telefon do terminala, płacimy
już przez Curve Pay. Obciążana jest karta, która została wskazana w aplikacji
jako domyślna. Zasada działania m-portfela, jak i doświadczenie użytkownika
niemal nie różnią się od płacenia z użyciem Google Wallet
. Jedynymi
dostrzegalnymi różnicami są subiektywnie minimalnie dłuższy czas reakcji na
zbliżenie
oraz inny ekran potwierdzenia wyświetlający się na telefonie.

Ekran pojawiający się podczas transakcji zbliżeniowej (i niezbyt aktualny wizerunek karty Santander Bank Polska) (Bankier.pl)

Po transakcji dostrzeżemy jeszcze jedną drobną różnicę w
historii operacji. Płatności z użyciem Curve Pay w naszym banku będą miały w opisie
przedrostek „CRV”. To efekt znany dotychczasowym użytkownikom kart Curve – tak
samo oznaczane były transakcje przechodzące do tej pory przez „kartę-pośrednika”.

Dodatkowe funkcje mają być kartą przetargową

Skoro Curve Pay nie różni się niemal niczym od rozwiązania
Google, Samsunga (i wkrótce Apple), to jak ten m-portfel miałby nawiązać
rynkową walkę z gigantami? Odpowiedź kryje się w dodatkowych funkcjach
wspomagających zarządzanie finansami i oszczędzanie na opłatach
. W darmowym
pakiecie są one mocno ograniczone (np. maks. 250 GBP wymiany po bankowych
kursach, tylko dwie inteligentne reguły, 3-krotne „cofnięcie się w czasie”). W
płatnych planach możliwości jest więcej i bardziej zaawansowani użytkownicy,
zwłaszcza korzystający z wielu kart płatniczych jednocześnie, mogą docenić
proponowane przez Curve dodatki.

Warto także dodać, że Curve wprowadza także opcje
niedostępne jeszcze w Europie w m-portfelach Google i Apple. W aplikacji można
podłączyć, poprzez otwartą bankowość, swoje rachunki z banków i przy karcie
płatniczej widzieć od razu dostępne saldo
. Dla polskich użytkowników
funkcja ta jest na razie dostępna w bardzo ograniczonym zakresie i „w kratkę”.
Na liście dostępnych banków znajdziemy Revoluta, mBank, ING Bank Śląski oraz
Santander Bank. Przed kilkoma miesiącami połączenie działało bezbłędnie, ale w
ostatnim czasie nie udało nam się podpiąć „rdzennie” polskich banków.

Źródło:

0 komentarzy

Dodaj komentarz

Avatar placeholder

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.