Przyzwyczailiśmy się już do tego,
że placówki bankowe powoli znikają z ulic naszych miast. Nie jest to jednak
specyfika jedynie polskiego rynku. Od 2008 roku europejskie banki zamknęły 41
proc. oddziałów. Ale placówki nadal są potrzebne. Tylko w 2022 roku przeszło
połowa Europejczyków odwiedziła punkt stacjonarny co najmniej raz na kwartał –
wynika z badań firmy konsultingowej Kearney.


Na łamach Bankier.pl regularnie
piszemy o sytuacji placówek bankowych i trendach w poziomie zatrudnienia w
branży. Od wielu lat sytuacja nie ulega większym zmianom – oddziałów ubywa,
a wraz z nimi zmniejsza się liczba bankowców. Nie jesteśmy jednak odosobnionym
przypadkiem na mapie Europy.
Europejskie banki zamknęły 41
proc. placówek
Z raportu „European Retail
Banking Radar” opracowanego przez firmę Kearney wynika, że od 2008 roku
europejskie banki zamknęły 41 proc. placówek. Klienci coraz chętniej korzystają
bowiem z kanałów elektronicznych. Jak się jednak okazuje, nadal jest grupa
osób, które potrzebują kontaktu z pracownikiem i regularnie wizytują punkty
stacjonarne. W 2022 r. przeszło połowa (55 proc.) Europejczyków odwiedziła
punkt stacjonarny co najmniej raz na kwartał.
Z raportu wynika, że w 2023 r.
niemal połowa (45 proc.) konsumentów w Europie korzystała z kanałów cyfrowych
do zakupu produktów i usług bankowych. Dla porównania: jeszcze w 2020 r. było
to tylko 33 proc. Co więcej, już 37 proc. wszystkich interakcji z bankami ma
formę wyłącznie elektroniczną, co oznacza, że zarówno research, jak i sam zakup
przeprowadzane są wyłącznie za pomocą aplikacji mobilnej lub przeglądarki.
W oddziałach nadal wykonywana
jest jedna trzecia operacji
Nadal jednak część klientów do
sfinalizowania transakcji wykorzystuje jednocześnie kanały elektroniczne jak i
fizyczne. Według danych Kearney w ten sposób w 2023 roku wykonano 29 proc.
interakcji. Wyłącznie w placówkach pozostała jedna trzecia (33 proc.) wszystkich
europejskich operacji bankowych.

Pobierz kalkulator „Bezpiecznego kredytu 2 proc.”
Chcesz sprawdzić, jaka będzie rata po dopłacie? Zastanawiasz się, na jaką kwotę kredytu będzie Cię stać? Chcesz dowiedzieć się, jak długość okresu spłaty wpłynie na raty? Pobierz kalkulator, który wyliczy szacunkowy harmonogram kredytu z dofinansowaniem – „pełną” ratę i ratę po dopłacie.
Pobierz poradnik zostawiając zgody, albo zapłać 20 zł
Masz pytanie? Napisz na marketing@bankier.pl
– Przewidujemy, że oddziały
stacjonarne będą się dalej zamykać, jednocześnie unowocześniając działanie
istniejących placówek – mówi Karolina Leśkiewicz, dyrektor w warszawskim biurze
Kearney. – Elastyczność i przyjazność
placówki to ważny element wychodzenia naprzeciw oczekiwaniom klienta
szukającego prostej i zrozumiałej obsługi. Co ciekawe, w placówkach
stacjonarnych także rozwijana jest bankowość on-line, a pracownicy aktywnie
zachęcają do korzystania z usług zdalnych. Niemniej, tak długo jak klienci będą
wciąż pojawiać się w oddziałach – np. by podpisać umowę o kredyt hipoteczny –
placówki będą funkcjonować (choć w ograniczonej liczbie), a ich formaty będą
coraz bardziej przyjazne – dodaje.
Po kredyt hipoteczny (na razie)
tylko do oddziału
Według ekspertów Kearney część konsumentów nadal wybiera placówki, bo mogą w nich uzyskać spersonalizowane
porady oraz mają większe zaufanie do tego typu usług. Nie bez znaczenia jest
też możliwość nawiązania kontaktu i wejścia w interakcję z pracownikiem. Nadal
wielu klientów korzysta z bankowości elektronicznej, ale w przypadku bardziej
zaawansowanych usług wybiera się do placówek. Głównie chodzi o kredyty
hipoteczne, gdzie kontakt z pracownikiem wydaje się niezastąpiony. Autorzy
raportu zaznaczają jednak, że rynek zaczyna się powoli otwierać na zdalną
sprzedaż hipotek.
Niemałe znaczenie dla rozwoju
kanałów elektronicznych miała pandemia covid-19. Wielu klientów przestawiło się
wówczas na zdalną obsługę swoich finansów. Z najnowszych statystyk dla rynku
polskiego wynika, że z bankowości mobilnej korzysta już 19 mln klientów, z
czego 13,5 mln to klienci „mobile only”. Takie osoby obsługują swoje konta
bankowe wyłącznie w smartfonach. Z kolei na tle Europy najbardziej wyróżniają się
pod tym względem Hiszpania i Wielka Brytania. W pierwszym z tych państw w
latach 2020-2023 odsetek transakcji w sieci wzrósł z 16 proc. do 38 proc. W
drugim – nastąpił wzrost z 48 proc. do 69 proc.
Placówki bankowe nie znikną, ale…
Eksperci nie mają wątpliwości, że
placówki bankowe całkowicie nie znikną. – Tak długo jak klienci będą wciąż
pojawiać się w oddziałach – np. by podpisać umowę o kredyt hipoteczny –
placówki będą funkcjonować (choć w ograniczonej liczbie), a ich formaty będą
coraz bardziej przyjazne – dodaje Karolina Leśkiewicz z Kearney.
Zmiany zachodzące w sieci
placówek można już zaobserwować na naszym rynku. Coraz więcej banków instaluje
tzw. oddziały bezgotówkowe.
Z danych Bankier.pl wynika, że na koniec I kwartału 2023 roku tego typu
placówek było już ponad 660. W oddziałach bezgotówkowych – jak sama nazwa
wskazuje – nie są już realizowane operacje wpłat czy wypłat w okienkach
kasowych. Klient może tam przyjść, by skonsultować się z pracownikiem w sprawie
bardziej zaawansowanych produktów. Co ciekawe, zmienia się też bankowa nomenklatura.
Na przykład ING Bank Śląski nie pisze już dokumentacji dla klientów o
placówkach „oddziały”, a nazywa je „miejscami spotkań”.
Opracowano na podstawie raportu „European
Retail Banking Radar” firmy Kearney oraz danych własnych Bankier.pl
0 komentarzy