Wojciech Boczoń2025-09-04 06:00analityk Bankier.pl

publikacja
2025-09-04 06:00

W największych bankach karta debetowa
to absolutny standard – używa jej praktycznie każdy klient. PKO BP, Pekao,
Santander, mBank i ING to czołówka, która rozdaje karty w przenośni i
dosłownie. W mniejszych instytucjach i bankach spółdzielczych wielu wciąż
wybiera gotówkę. Coraz więcej osób korzysta z mobilnych płatności, ale one też
opierają się na karcie.

Gdzie karta to standard, a gdzie wciąż króluje gotówka?
Gdzie karta to standard, a gdzie wciąż króluje gotówka?
fot. olgsera / / Shutterstock

Karta debetowa to dziś
podstawowe narzędzie płatnicze Polaków. Wydawana jest do zwykłego konta
osobistego, czyli ROR-u, i działa w bardzo prosty sposób: płacąc nią w sklepie
czy internecie, wydajemy środki, które już mamy na rachunku. Nie ma tu kredytu,
zadłużenia ani ukrytych limitów – to po prostu „przedłużenie” naszego konta w formie
plastiku. Dzięki niej można też wypłacać gotówkę z bankomatu, sprawdzić saldo
czy wpłacić pieniądze we wpłatomacie. Choć dla wielu z nas to codzienność,
warto przypomnieć, że na dobre karty debetowe upowszechniły się w Polsce
dopiero w latach 90. – wcześniej dominowała gotówka i książeczki czekowe.

Mamy w portfelach prawie 37 mln kart debetowych

Na koniec II kwartału 2025
roku w portfelach Polaków znajdowało się około 36,6 mln aktywnych kart
debetowych. To liczba, która pokazuje, że niemal każdy dorosły obywatel ma taką
kartę – a niektórzy nawet kilka. W porównaniu z początkiem roku to nieznaczny
wzrost, a w skali roku przybyło nieco ponad 1 proc. kart. W tym samym czasie
liczba kont osobistych sięgnęła 41,9 mln. Wzrost liczby ROR-ów wyniósł tylko
2,4 proc. rok do roku. Wygląda więc na to, że rynek kont bankowych w Polsce
zbliża się do punktu nasycenia. Niemal każdy dorosły Polak już je ma, a banki
walczą raczej o to, aby „przejąć” klientów od konkurencji niż o zupełnie nowych
użytkowników.

fot. Wojciech Boczoń / Bankier.pl

Rynek kart debetowych
pozostaje mocno skoncentrowany. Największym graczem jest PKO BP, którego karty
stanowią mniej więcej jedną czwartą wszystkich plastyków w obiegu. Na podium są
jeszcze Bank Pekao i Santander, a zaraz za nimi mBank i ING. Razem te pięć
banków odpowiada za ponad dwie trzecie całego rynku.
To pokazuje, że w praktyce
większość z nas korzysta z kart wydanych przez największe instytucje. W
mniejszych bankach karty też są obecne, ale ich udział w skali kraju jest
niewielki.

fot. Wojciech Boczoń / Bankier.pl

Ciekawie wygląda relacja
między liczbą kont a liczbą kart. W największych bankach – takich jak PKO BP,
Santander czy Credit Agricole – na jedno konto przypada niemal jedna karta
. To
znaczy, że praktycznie każdy posiadacz rachunku ma przypisany plastik. Trzeba
jednak pamiętać, że to nieco „wirtualne” wyliczenia, bo przecież czasami do
jednego konta wydane są dwie karty, np. dla małżonków.
W mBanku czy ING ta
proporcja jest tylko odrobinę niższa, co pokazuje, że i tam karta debetowa jest
nieodłącznym elementem konta. Zupełnie inaczej wygląda sytuacja w mniejszych
instytucjach. W BOŚ średnio tylko co trzecie konto ma kartę, a w Banku
Pocztowym czy Citi zaledwie co drugie. W bankach spółdzielczych też widać
wyraźnie niższe „ukartowienie”. Być może wynika to z faktu, że część klientów w
mniejszych miejscowościach nadal preferuje gotówkę i nie potrzebuje plastiku do
codziennych płatności.

Mobilne płatności i tak potrzebują kart

W debacie o przyszłości kart
często pojawia się wątek płatności mobilnych – telefonem, zegarkiem czy opaską.
Warto jednak pamiętać, że te gadżety nie są alternatywą dla kart, lecz ich
przedłużeniem. Aby móc zapłacić smartwatchem czy smartfonem, trzeba wcześniej
powiązać urządzenie z kartą debetową lub kredytową. To karta jest źródłem
pieniędzy, a gadżet pełni jedynie rolę nośnika. Wyjątkiem są płatności Blikiem
w wersji zbliżeniowej, które nie wymagają plastiku.
Oznacza to, że karty debetowe pozostaną
fundamentem systemu płatności jeszcze przez długi czas, nawet jeśli coraz
częściej zamiast plastiku używamy telefonu. 

Po II kwartale 2025 roku rynek
kart debetowych w Polsce rozwija się stabilnie, ale bez spektakularnych skoków.
Najwięksi gracze utrzymują silną pozycję, a mniejsze banki pokazują, że profil
klienta może znacząco wpływać na popularność kart.
Liczba kont rośnie już tylko
powoli, co potwierdza, że mamy do czynienia z rynkiem dojrzałym. Dla banków
największym wyzwaniem staje się więc nie samo pozyskanie nowych klientów, ale
to, aby ich utrzymać i sprawić, by aktywnie korzystali z kart – czy to w
tradycyjnej formie, czy poprzez płatności mobilne, które i tak opierają się na
karcie.

Źródło:

0 komentarzy

Dodaj komentarz

Avatar placeholder

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.