Już teraz w Niemczech, a od października także w Hiszpanii, należący do Santandera Openbank umożliwi klientom kupno, sprzedaż i przechowywanie 5 kryptowalut, do których mają dołączyć wkrótce kolejne cyfrowe aktywa. Nie będzie to jednak pierwszy hiszpański bank, który wkroczył na ten rynek.


Openbank – w 100% cyfrowy bank, będący własnością Grupo Santander, będzie kolejnym, który umożliwi swoim klientom handel kryptowalutami. Podmiot ogłosił w ostatnich dniach, że w „nadchodzących tygodniach” jego platforma brokerska udostępni Hiszpanom pięć różnych cyfrowych aktywów. Na początek będą to bitcoin, eter, litecoin, polygon oraz cardano.
Jak poinformował dziennik „El Mundo”, Openbank przekazał klientom, że wprowadzając swój nowy produkt „ma wsparcie ze strony Santandera oraz gwarancje i ochronę inwestorów zapewniane przez europejskie rozporządzenie MiCA”.
Prowizja od handlu kryptowalutami na platformie Openbank wyniesie 1,49% od wartości nominalnej transakcji, przy minimalnej inwestycji w wysokości 1 euro i nie będzie pobierać opłat za ich przechowywanie. Usługa jest już dostępna dla klientów banku w Niemczech.
Według „El Mundo” oczekuje się, że Santander wykorzysta swoją cyfrową spółkę zależną do testów i rozpoznania zainteresowania rynkiem kryptowalut. W razie sukcesu, w przyszłości zakup oraz sprzedaż cyfrowych aktywów mogą dotrzeć również do spółki dominującej.
Kryptowaluty w drugim co do wielkości hiszpańskim banku
Santander ze swoją spółką zależną nie będą pierwszymi hiszpańskimi instytucjami z tradycyjnego rynku finansowego, które zdecydowały się udostępnić kryptowaluty swoim klientom. Już w lipcu na krok ten zdecydował się BBVA – drugi co do wielkości hiszpański bank i jednocześnie jeden z największych w strefie euro.
Podmiot zaoferował klientom handel bitcoinem i eterem – dwiema kryptowalutami odpowiadającymi za ok. 70% kapitalizacji całego rynku. Zanim dotarły do Hiszpanów, cyfrowe aktywa w BBVA były dostępne dla klientów ze Szwajcarii (już od 2021 roku) oraz Turcji (poprzez spółkę zależną utworzoną w 2023 roku).
Co istotne BBVA świadczy bezpośrednio kryptowalutowe usługi powiernicze, nie korzystając przy tym z podmiotów trzecich, czyli sam odpowiada za prowadzenie gorących i zimnych portfeli (tych połączonych z siecią i tych odłączonych od niej dla zwiększenia bezpieczeństwa kluczy prywatnych).
Bank nie udziela porad dotyczących kryptowalut, a dostęp do usługi jest realizowany wyłącznie z inicjatywy klienta za pośrednictwem aplikacji. Ponadto ze względów bezpieczeństwa dostęp do zakupu i sprzedaży tych aktywów mają wyłącznie osoby z aktywowanym uwierzytelnianiem biometrycznym w telefonie komórkowym.
Polskie banki wykluczone z kryptowalutowego wyścigu
Gdy mieszkańcy Hiszpanii mogą kupować kryptowaluty bezpiecznie w kolejnych bankach, francuskie Société Générale uruchamia stablecoina opartego na Ethereum i solanie, a Deutsche Bank zacznie przechowywać cyfrowe aktywa w 2026 roku, polskie instytucje finansowe i spółki pozostają wykluczone z tego wyścigu.
Wraz z początkiem 2025 roku w życie weszło unijne rozporządzenie MiCA (i obowiązuje ono bezpośrednio także w naszym kraju), ale Polska nie wprowadziła dotąd ustawy implementacyjnej.
– Unijne rozporządzenie ma ok. 160 stron, więc wystarczyłoby do niego odesłać, wskazać instytucję nadzorującą, dopracować opłaty – i można było ustawę zmieścić na kilku stronach, jak to kilka krajów zrobiło (Cyprowi wystarczyła jedna) – zwracał uwagę prof. Krzysztof Piech we wpisie na platformie LinkedIn.
Zamiast tego polska ustawa implementacyjna dotąd nie trafiła pod głosowanie, projekt zajmuje z rozporządzeniami wykonawczymi 334 strony i jest jednym z najbardziej restrykcyjnych w Europie. Przez wprowadzoną niespodziewanie zmianę dyskryminuje także polskie domy maklerskie.
Jak zwracał uwagę prawnik Artur Bilski, z pierwotnego projektu ustawy wykreślono po cichu ustęp, który pozwalał polskim domom maklerskim na świadczenia usług w zakresie kryptoaktywów, co gwarantuje im MiCA, przewidując proste “przepięcie” licencji maklerskiej na kryptowalutową. Polska ustawa uderza więc we własne instytucje finansowe, jednocześnie łamiąc unijne prawo.
W związku ze wskazanymi wątpliwościami, zawetowanie ustawy o rynku kryptoaktywów zapowiada już prezydent Karol Nawrocki. To oznacza zaś prace nad nowym projektem i kolejne miesiące opóźnienia we wdrażaniu przepisów. Kryptowaluty w polskich bankach nie pojawią się więc z pewnością ani w tym roku ani na początku kolejnego.
Zapewne pojawią się sceptycy kryptowalut, którzy będą wyrażać zadowolenie z powodu braku uregulowania tego rynku w Polsce, ale powinni zdawać sobie sprawę, że brak przepisów oznacza także brak ochrony klientów i większą swobodę dla nieuczciwych podmiotów.
Według wszelkich rynkowych badań już teraz w Polsce w kryptowaluty inwestuje kilka milionów osób (szacunki wskazują na ok 3 mln). Te osoby będą to robić niezależnie od tego, czy nasz kraj przyjmie odpowiednie regulacje, czy nie.
Kryptowaluty będą oferować im legalnie hiszpańskie i niemieckie banki oraz globalne giełdy kryptowalut zarejestrowane na Litwie i na Cyprze, w Irlandii lub we Francji. Jednocześnie Polacy nie będą jednak chronieni np. przed rynkowymi manipulacjami i w razie spornych sytuacji, będą zmuszeni do dochodzenia swoich praw przed zagranicznymi sądami.
– Tak samo jak nikogo nie zmuszamy, żeby kupował akcje i korzystał z obligacji, nikt nie będzie nikogo zmuszał do zakupu bitcoinów. Każdy ma swój profil inwestycyjny, każdy ma różnego rodzaju apetyt na ryzyko – komentował przed miesiącem w rozmowie z naszym portalem były wiceprezes banku Pekao Jarosław Fuchs.
0 komentarzy