Zmiany w podatku Belki coraz bliżej, przynajmniej tak wynika
z komunikatów Ministerstwa Finansów. Odpowiadamy, czego możemy się spodziewać w
nowelizacji przepisów i jak wypadamy na tle innych krajów w kontekście opodatkowania
zysków kapitałowych. Pytamy o zdanie brokerów, czy proponowanymi zmianami nie
wylejemy dziecka z kąpielą.

„Zwiększenie skłonności obywateli do oszczędzania i
inwestowania poprzez ograniczenie opodatkowania osiąganych przez nich zysków
kapitałowych, przy czym założeniem rozważanych rozwiązań jest ograniczenie ich
do oszczędności lub inwestycji kapitałowych do 100 tys. zł” – odpowiedział
niedawno wiceminister finansów
Rzecznikowi Praw Obywatelskich (RPO),
na pytanie co dalej z podatkiem Belki.

Powiedzmy sobie jasno, o jego zniesieniu nie mamy chyba co marzyć, bo to rosnące miliardowe wpływy generowane przez wysokie stopy procentowe, przede wszystkim z setek miliardów depozytów bankowych. Ale skoro według zapowiedzi ministra finansów Andrzeja Domańskiego trwają prace
nad zmianami, to sprawdźmy, czego możemy się spodziewać i jak to wygląda w innych krajach. 

Stan gry o zmiany 

Podatek od zysków kapitałowych płacimy według zryczałtowanej stawki 19 proc. Daninę wprowadzono w 2002 r. z inicjatywy Marka Belki, ówczesnego ministra finansów w rządzie Leszka Millera. Początkowo stawka wynosiła 20 proc., ale tylko od zysków z depozytów bankowych. W 2004 r. wprowadzono modyfikację, która obniżyła wymiar podatku do 19 proc., jednak objęto nim także inwestycje w papiery wartościowe. Co warte przypomnienia, przy jego wprowadzaniu podkreślano, że to podatek przejściowy, jednak mija już 22 lata jego tymczasowego charakteru.

Według aktualnych danych Ministerstwa Finansów, od stycznia do listopada ubiegłego roku wpływy z tytułu podatku Belki wyniosły rekordowe 8,5 mld zł. Największy w tym udział miały zwiększone do blisko 5,7 mld zł wpływy z opodatkowania depozytów bankowych i funduszy inwestycyjnych (z 2,2 mld zł w 2022 r.). Z tytułu sprzedaży papierów wartościowych i instrumentów pochodnych, po 11 miesiącach było to 2,85 mld zł, wobec 3,57 mld za cały 2022 r. 

W 100 konkretach Koalicji Obywatelskiej określonymi przed zeszłorocznymi wyborami zaproponowano zniesienie tego podatku dla oszczędności i
inwestycji, także giełdowych, do
100 tys. zł, utrzymywanych  powyżej 1
roku.
 Już po wyborach w umowie koalicyjnej znalazł się ogólny
punkt 10. mówiący, że „stabilny, przyjazny i sprawiedliwy system podatkowy to
warunek niezbędny do zwiększenia stopy inwestycji w gospodarce”.

Jeszcze przed utworzeniem rządu głośno mówiło się o tym, że Lewica,
czyli jeden z koalicjantów KO jest przeciwna zniesieniu
i oszczędna
w jego ewentualnych zmianach, które jak wskazała w przedwyborczej
ankiecie Bankier.pl
mogłyby premiować na przykład popyt na zielone
obligacje.  

Tuż po zaprzysiężeniu nowego rządu, minister Andrzej
Domański dał jasny sygnał, że
będzie wprowadzone ograniczenia podatku Belki.
Nawet bez Lewicy w
Sejmie powinni go poprzeć posłowie z list KO, Trzeciej Drogi i Konfederacji,
wynika z przedwyborczych deklaracji. Ich głosy wystarczą, żeby zmiany
przeprowadzić. 

„Chodzi o ograniczenie podatku Belki, stworzenie nowego
systemu zachęt do oszczędzania, czy to na rachunkach bankowych, czy również do
inwestowania na Giełdzie Papierów Wartościowych” – powiedział
w styczniu minister Domański
. Zgodnie z zapowiedziami, w lutym
resort finansów ma przedstawić projekt w tej sprawie.

Mamy więc bazowy scenariusz, w którym mowa o zniesieniu
podatku od zysków z inwestycji nie większych niż 100 tys. zł, które zostały
wypracowane przez co najmniej rok oszczędzania czy inwestowania. Od niego
zapewne wyszły dalsze prace w ministerstwie, których efekt ma być wkrótce
pokazany.

Gdyby scenariusz bazowy się utrzymał to od
najlepiej oprocentowanych obecnie lokat rocznych
dla kwoty 100 tys
zł. za rok oszczędzania nie zapłacilibyśmy 1045 zł podatku od odsetek. Przy inwestycji o stopie zwrotu, jaką
w ubiegłym roku na GPW  miał najlepszy mWIG40 (39,2 proc.)
, od kapitału
rzędu 100 tys. zł, zniesienie podatku oznaczałoby, że w kieszeni zostaje 7448 zł.

Jak to jest w Europie?

Czy kierunek, w którym mają iść zmiany jest atrakcyjny
biorąc pod uwagę porównanie do innych europejskie krajów? We wszystkich
państwach członkowskich UE stawki podatku od zysków kapitałowych wynoszą średnio
18,6 proc., choć w swojej konstrukcji czasami znacznie się od siebie różnią, a
sama średnia jest zaniżona przez brak specyficznego podatku od zysków i
widniejące zero przy stawce np. w Czechach. 

Dania pobiera najwyższą stawkę wynoszącą 42 proc., Finlandia
i Francja pobierają 34 proc., natomiast Bułgaria i Rumunia kasują po 10 proc.
Tymczasem pięć państw członkowskich, w tym Belgia, Czechy, Luksemburg, Słowacja
i Słowenia mają stawkę zerową pod różnymi warunkami albo nie mają takiego
podatku w ogóle – wynika z najnowszego opracowania think thanku Tax Foundation.

Spośród krajów, które faktycznie pobierają podatek od zysków
kapitałowych, Grecja i Węgry mają najniższą stawkę – 15 proc. Polska stawka
19-proc. pozycjonuje nasz kraj w dole tabeli, ale patrząc na kraje
regionu widać, że płacimy więcej niż Węgrzy, Czesi i Słowacy. 

na podstawie danych taxfoundation.org

To tylko poglądowa mapa pokazująca możliwy wymiar
podatku od zysków kapitałowych (ang. capital
gains tax, CGT
) w UE i innych państwa Europy. Natomiast każdy kraj ma swoje
specyficzne regulacje, które w stosunku to ponad 150 państw całego świata
zebrał i pokazał za pomocą interaktywnej mapy PwC.

Między innymi w Wielkiej Brytanii obowiązuje kwota wolna od
podatku. W bieżącym roku jest to tylko 3000 funtów (wcześniej 12 300 GBP),
dopiero po przekroczeniu której zapłacimy podatek w zależności od progu
podatkowego (10 proc. lub 20 proc.). Wyższe (18 i 28 proc.) stawki obejmują
zysk ze sprzedaży nieruchomości, która nie jest miejscem zamieszkania sprzedającego.

W Belgii przy stawce podatku pojawia się 0 proc., ale ważne
by zyski kapitałowe były realizowane prywatnie w „ramach normalnego zarządzania aktywami”, a nie w zawodowej działalności gospodarczej, czy na przykład takiej o
charakterze spekulacyjnym. Przy nieruchomościach (budynkach) ewentualny zysk
kapitałowy będzie podlegał opodatkowaniu, jeśli sprzedaż nastąpi w ciągu 5 lat
od nabycia.

Są też kraje wręcz gnębiące inwestorów, które ściągają ponad
1/3 z wypracowanych zysków. We Francji obowiązuje zryczałtowany 30-proc.
podatek plus 4-proc. dla osób o wysokich dochodach. Stąd swego czasu głośno
było o fali wniosków Francuzów o obywatelstwo belgijskie, w tym multimiliardera
i Bernarda
Arnaulta
. W Norwegii zyski podlegają normalnej stawce PIT w wysokości 34
proc.

W Finlandii będzie to 34 proc. od 30 tys. euro zysku
rocznie, a 30 proc. do tego progu. Finowie wprowadzają natomiast ciekawą opcję „przypuszczalnego
kosztu nabycia”, który może pomóc obniżyć podstawę opodatkowania i sam podatek.
Nie ważne ile zapłaciłeś za akcje, bo po co najmniej 10
latach, gdy zrealizujesz zysk (lub stratę) to „przypuszczalny koszt nabycia” można określić
na 40 proc. ceny sprzedaży akcji.

W Czechach dochody kapitałowe są opodatkowane w ramach PIT,
którego najniższa stawka wynosi 15 procent, ale zyski kapitałowe są zwolnione z
podatku w przypadku sprzedaży akcji posiadanych przez co najmniej trzy lata.

Na Słowacji do zwolnienia z podatku wystarczy przytrzymanie
akcji przez co najmniej 1 rok, a w Luksemburgu 6 miesięcy. Z kolei w Słowenii O
proc. obowiązuje dla inwestycji posiadanych przez … 15 lat. Po 10 latach płaci
się 15-proc. podatek, po 5 latach 20-proc., do 5 lat stawka wynosi 25 proc.

Zmianami można sporo naprawić, ale też trochę popsuć

Zapewne przy pracach nad zmianami dotyczącymi podatku Belki
w ministerstwie nikt nie będzie wywarzał otwartych drzwi i zostaną
przedyskutowane rozwiązania z innych krajów, zwłaszcza europejskich.

Warto by zacząć myśleć o zyskach kapitałowych szerzej i ograniczyć
dysproporcję w ich opodatkowaniu z inwestycji na giełdach na przykład z tymi
osiąganymi na rynku nieruchomości. Zresztą jak wynika z powyższych przykładów, jest to dość powszechna praktyka.

Proste zasady ma niewielka Andora, gdzie maksymalny podatek
od zysków kapitałowych wynosi 10 proc. w przypadku osiągnięcia go z handlu
akcjami spółek i 15 proc. w przypadku handlu nieruchomościami. Pod pewnymi
warunkami zyski mogą być także zwolnione z podatku.

Co prawda w Polsce także istnieje możliwość niepłacenia
podatku Belki od zysków ze sprzedaży akcji, jeśli w określonych sytuacjach były
nabyte przed 1 stycznia 2004 roku, o czym więcej w artykule „Zwolnienie
z podatku Belki nie dla wszystkich”
, ale wszyscy czekamy na zmiany, które
obejmą większe grono inwestorów i zachęcą do inwestycji nowe osoby.

Fuchs: Zniesienie podatku Belki zachęci Polaków do rynku kapitałowego

Czekamy na konkrety. Zniesienie podatku od przykładowo kilkuletniej inwestycji zachęciłoby Polaków do długoterminowego oszczędzania i korzystania z instrumentów rynku kapitałowego.

Wspomniany scenariusz bazowy, o którym mówiła Koalicja
Obywatelska przed wyborami to dla inwestorów pierwsza konkretna propozycja od dłuższego czasu. Rok temu mówiło się o kwocie wolnej od podatku w wysokości 10 tys. zł, ale nawet ten pomysł nie wypalił. Jednak na mankamenty obecnej propozycji zwracają uwagę brokerzy. 

„W interesie rynku jest zbudowanie płynności, a stawianie
warunku trzymania inwestycji przez co najmniej rok, aby skorzystać z ulgi jest kontrproduktywne do budowania tej płynności. A przecież jest ona jednym z kluczowych
elementów atrakcyjności rynku” – komentuje dla Bankier.pl Waldemar Markiewicz, prezes Izby Domów Maklerskich. 

„Uważam, że ten warunek (co najmniej 1 rok inwestycji, przyp.
red.) jest niepotrzebny, a preferencje powinny rozróżniać zyski z inwestycji
na giełdach, które są obarczane dużo większym ryzykiem niż zyski z bezpiecznych
odsetek bankowych płaconych na lokacie” – dodaje. 

„Zmiany muszą naruszyć niedobrą dla polskiej gospodarki strukturę
oszczędności gospodarstw domowych Polaków, gdzie ok. 60 proc. leży na rachunkach
bankowych. Część tych pieniędzy należy skierować na rynek kapitałowy, na
którym potrzeby są wielkie, zwłaszcza wśród małych i średnich przedsiębiorstw, na
których opiera się polska gospodarka” – zwraca uwagę.

Nie ulega wątpliwości, że zmiany w podatku Belki, większe niż
tylko spóźnione o wiele lat możliwości kompensacji zysków i strat z różnych źródeł
są potrzebne i konieczne. Co prawda jego stawka na tle innych państw europejskich jest stosunkowo niska, ale tam oszczędności obywateli pracują na rynku kapitałowym, a struktura aktywów jest bardziej zbilansowana i nie oparta tylko na depozytach i nieruchomościach.

Istotna część kapitału krajowego, czyli oszczędności gospodarstw domowych, w ok. 60 proc. jest na rachunkach bankowych. Obecnie w Polsce udział rynku kapitałowego w finansowaniu gospodarki szacuje się na poziomie około 5-7 proc. wobec 30 proc. w krajach UE i około 70 proc. w USA. By to zmienić, należy zachęcić społeczeństwo, by odważniej ruszyło na giełdę. Najskuteczniejszy wydaje się bodziec podatkowy, żeby chociaż część tych oszczędności zamienić na kapitał dostępny na giełdzie.

Skoro nie ma się co łudzić, żeby zlikwidować podatek, to trzeba pomyśleć nad rozwiązaniami, które po pierwsze obniżą jego
wymiar, zachęcą do inwestycji na giełdach, poprzez odpowiednie preferencje względem
mniej ryzykownych odsetek od lokat, ale również nie zaszkodzą budowaniu
płynności, a przy okazji zmniejszą dysproporcje w opodatkowaniu zysków ze sprzedaży nieruchomości i papierów wartościowych.

Michał Kubicki 

Źródło:

0 komentarzy

Dodaj komentarz

Avatar placeholder

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.