Wojciech Boczoń2025-10-03 06:00analityk Bankier.pl

publikacja
2025-10-03 06:00

Ponad milion osób płaci dziś przy
terminalach Blikiem zbliżeniowo – bez karty. To ostrożny szacunek, bo część
banków nie ujawnia liczby użytkowników, więc realna liczba może być wyższa. W
smartfonach mamy już ponad 10 mln kart, ale Blik może zmienić zasady gry. Tak
jak zmienił e-commerce.

Milion Polaków płaci apką bez karty. Blik zbliżeniowy wchodzi na terytorium kart
Milion Polaków płaci apką bez karty. Blik zbliżeniowy wchodzi na terytorium kart
/ Shutterstock

Na pierwszy rzut oka zbliżeniowy
Blik działa mniej więcej tak samo, jak płatność zbliżeniowa Apple Pay czy
Google Pay. Uruchamiamy aplikację banku, zbliżamy telefon z NFC do terminala i
potwierdzamy transakcję biometrią lub kodem. Rozwiązanie działa na Androidzie i
z punktu widzenia sprzedawcy wygląda jak zwykła płatność bezgotówkowa. Różnica
jest po stronie użytkownika: zamiast karty, portfela cyfrowego i schematu
kartowego płacimy „natywnie” z aplikacji banku.

Skala rośnie szybko. W
terminalach POS BLIK odnotował w I półroczu 2025 r. 338,1 mln płatności (kodem
i zbliżeniowo), o 31 proc. więcej rok do roku; w samym II kwartale było to
183,6 mln operacji. Prawie połowę półrocznego wolumenu w sklepach stacjonarnych
– 47 proc. – stanowiły płatności zbliżeniowe, których liczba zwiększyła się o
46 proc. r/r. Wartość transakcji contactless sięgnęła 7,3 mld zł, przy średniej
kwocie 46 zł. Ten obraz potwierdza, że „zbliżeniówka” przestała być dodatkiem –
stała się jednym z głównych sposobów płacenia w sklepach.

Czy Blik zagrozi „pajom”?

Portfele Apple Pay i Google Pay mają ogromną przewagę skali – w
smartfonach zapisano już ponad 10 mln kart. Karta wciąż wygrywa prostotą
„działa wszędzie i od razu”, zwłaszcza dla osób przyzwyczajonych do plastiku. Blik
zbliżeniowy wchodzi jednak w to samo miejsce nawyku: jeden gest przy terminalu.
Pojawia się zatem pytanie, czy zbliżeniowy Blik może zagrozić cyfrowym kartom?

Na tę chwilę wydaje się, że nie.
Na razie usługę udostępnia tylko kilka instytucji. Warto jednak zwrócić uwagę
na płatności Blikiem w e-commerce. Początkowo wydawało się, że nic nie jest w
stanie zachwiać pozycji szybkich przelewów pay-by-link, tradycyjnych przelewów
czy kart. Dziś Blik zdetronizował w polskim internecie wyżej wymienione sposoby
miażdżącą przewagą. Większość z nas korzysta z Blika do opłacania zakupów
online.

Za karty trzeba płacić, za Blika
– nie

Jeśli bank sprawi, że klient raz
spróbuje i zostanie, to coraz większa część płatności może przechodzić z kart na
„natywne” płatności mobilne. Zwłaszcza, że dziś posiadanie karty nie jest
obligatoryjne, a w większości przypadków wiąże się z opłatami warunkowymi. Blik
jest za darmo i pozwala płacić w sieci, terminalach POS, wypłacać z bankomatów
czy wysyłać przelewy natychmiastowe za zero.

Kluczowe pytanie dotyczy skali
użytkowników. Nasz konserwatywny szacunek mówi o ponad milionie osób aktywnie
płacących zbliżeniowo Blikiem (minimum 1 transakcja zbliżeniowa w minionym
kwartale). To liczba zaniżona, bo część banków nie ujawnia danych o
użytkownikach – wiemy tylko, ile było transakcji. Mimo tej luki widać wyraźnie,
że BLIK zbliżeniowy stał się codziennym narzędziem zakupowym. Jeśli kolejne
instytucje otworzą statystyki, łatwiej będzie ocenić, jak szybko klienci
przerzucają się z kart w portfelach cyfrowych na płatności „prosto z
aplikacji”. Na razie trend jest jasny: telefon zostaje, karta bywa coraz
częściej zbędna.

Źródło:


0 komentarzy

Dodaj komentarz

Avatar placeholder

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.