Wojciech Boczoń2026-03-14 06:00analityk Bankier.pl

publikacja
2026-03-14 06:00

Czytelnik Bankier.pl opisuje pozornie prosty problem: podczas rejestracji w aplikacji Trade Republic system błędnie odczytał jego imię. Korekty nie dało się zrobić od razu, a potem zaczął się cyfrowy ping-pong. E-mail odsyłał do Help Center, Help Center nie przewidywał takiego przypadku.

Trade Republic pomylił imię klienta. Potem odesłał go do... bota
Trade Republic pomylił imię klienta. Potem odesłał go do... bota
fot. ParinPix / / Shutterstock

„Na co komu bank, gdzie nie można z nikim porozmawiać ani w żaden sposób zgłosić błędu?” – pyta nasz czytelnik. Jak relacjonuje, kontakt mailowy odsyłał go z powrotem do centrum pomocy w aplikacji, a tam nie znalazł ścieżki pasującej do jego problemu. Dostępna była jedynie opcja formalnej zmiany nazwiska – po ślubie, rozwodzie albo decyzji urzędowej. Klient utknął między automatyczną odpowiedzią a formularzem, który po prostu nie przewiduje jego sytuacji.

Odpowiedź, którą otrzymał czytelnik, dobrze ilustruje, na czym polega problem. Na jego e-mail bank odpisał – podpisany imieniem „Anna” – że nie może przetworzyć prośby drogą mailową i odsyła do aplikacji oraz tamtejszego Help Centre. W treści wiadomości znalazły się też wskazówki dotyczące logowania i spraw spadkowych. O tym, jak poprawić błędnie wpisane imię – ani słowa.

To nie jest błaha sprawa. W usługach finansowych dane identyfikacyjne to fundament relacji z klientem. Jeśli błąd pojawia się już na starcie, klient ma prawo oczekiwać prostej i szybkiej ścieżki korekty. W przeciwnym razie zwykła pomyłka zamienia się w test cierpliwości i zaufania.

Co ciekawe, Trade Republic już w grudniu informował Bankier.pl, że reklamacje można składać trzema kanałami: przez czat w aplikacji, mailowo na adres complaints-pl@traderepublic.com oraz listownie do polskiego oddziału w Warszawie. Adresy te widnieją też w materiałach prawnych na polskiej stronie spółki. Problem polega na tym, że dla wielu klientów pozostają one w praktyce mało widoczne – zwłaszcza gdy pierwszy kontakt odbywa się przez automatyczne odpowiedzi i zamknięte ścieżki w aplikacji.

Niejasność widać też w samym centrum pomocy. Trade Republic informuje, że do zmiany imienia lub nazwiska potrzebny jest nowy dokument tożsamości oraz dokument potwierdzający zmianę – akt małżeństwa, adopcji czy zaświadczenie urzędowe. Taka procedura pasuje do formalnej zmiany danych, ale nie do sytuacji, w której system po prostu źle odczytał imię podczas rejestracji.

Ma to też szerszy kontekst. Trade Republic wszedł do Polski 11 września 2025 r. jako europejski bank z oddziałem krajowym, nadzorowany przez BaFin i KNF. Model oparty na aplikacji ma być nowoczesny i lekki – tyle że klient nie ocenia „nowoczesności” po reklamie, tylko po tym, co dzieje się wtedy, gdy coś pójdzie nie tak.

A polskie prawo jest tu jednoznaczne: instytucja finansowa powinna odpowiedzieć na reklamację bez zbędnej zwłoki, nie później niż w ciągu 30 dni od jej otrzymania. Żeby jednak te terminy w ogóle zaczęły biec, klient musi mieć realną możliwość złożenia reklamacji – a nie tylko teoretyczny adres ukryty głęboko w regulaminie.

Przypadek naszego czytelnika pokazuje coś ważniejszego niż literówkę. Cyfrowy bank bez telefonu i bez łatwo dostępnej obsługi ludzkiej działa sprawnie tylko do momentu, gdy wszystko idzie zgodnie z planem. Gdy pojawia się prosty, życiowy problem, klient może zostać sam z botem i formularzem, który nie przewiduje jego sytuacji. To nie jest problem jednej pomyłki. To pytanie o to, czy instytucja finansowa jest naprawdę dostępna wtedy, gdy klient jej potrzebuje.

Źródło:

0 komentarzy

Dodaj komentarz

Avatar placeholder

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.