Tu za oszustwa na przelewach obrywają klienci. Polska w najgorszej grupie
Tu za oszustwa na przelewach obrywają klienci. Polska w najgorszej grupie
/ Gemini

Przelewy wyróżniają się w europejskich statystykach oszustw
płatniczych. To w ich przypadku najwyższa jest wartość oszukańczych transakcji.
I inaczej niż np. w płatnościach kartowych, największą część strat biorą na
siebie klienci-płatnicy. Polska nie należy niestety do chlubnych wyjątków.

Hasło „oszustwo płatnicze” może kojarzyć się nam przede wszystkim
z plastikowym pieniądzem i transakcjami w internecie. Dane opowiadają jednak zupełnie
inną historię. W grudniu minionego roku Europejski Urząd Nadzoru Bankowego
(EBA) oraz Europejski Bank Centralny (ECB) opublikowały wspólny raport, w
którym wzięto pod lupę ciemną stronę płatności bezgotówkowych. Znaleźć w nim
można sporo niepokojących wątków.

W raporcie instrumenty płatnicze podzielono na zlecenia
uznaniowe (w Polsce przykładem jest polecenie przelewu), zlecenia obciążeniowe
(direct debit, polecenie zapłaty), płatności kartowe, wypłaty gotówki oraz
pieniądz elektroniczny.

Zlecenia uznaniowe odpowiadają za największą część
oszustw płatniczych
, ale jednocześnie mają najniższy odsetek transakcji
oszukańczych
. Pozorny paradoks wynika z wolumenu transakcji – przelewy to
dominujący kwotowo sposób transferu środków. Odsetek oszustw na poziomie 0,001
proc. przekłada się na blisko 1,4 mld euro wartości przestępstw. Dla
porównania, w przypadku kart płatniczych odsetek jest wielokrotnie wyższy
(0,031 proc. wartości transakcji), ale oznacza „zaledwie” ok. 600 mln euro
oszustw.

EBC

Przelewy są także jedynym obszarem, w którym widać
zdecydowany i zatrważający trend. W 2024 r. za trzy czwarte wartości
oszustw odpowiadały sytuacje, w których przestępca skłonił ofiarę do wysłania
pieniędzy
. Proporcja ta rośnie niemal liniowo. W połowie 2022 r. wynosiła
57 proc., rok później – 63 proc., w połowie 2024 r. – 71 proc.

Paradoks „trudniejszego celu” – więcej oszustw tam, gdzie
jest dodatkowe zabezpieczenie

Od wielu lat klienci polskich banków znają z pierwszej ręki
mechanizm nazywany silnym uwierzytelnieniem użytkownika (SCA, strong customer
authentication
). W niektórych scenariuszach musimy nie tylko zalogować się do
aplikacji bankowej, ale także dodatkowo potwierdzić transakcję (np. PIN-em).
Dotyczy to również przelewów zlecanych online, chociaż nie w każdym przypadku (np.
zaufanych odbiorców, niskiej kwoty).

Z danych EBA i ECB wynika, że odsetek oszustw jest wyższy
w przelewach, w których użyto dodatkowego zabezpieczenia
niż tam, gdzie nie
było ono wymagane. Czy oznacza to, że mechanizm
wymagany przez regulację PSD2
nie spełnia swojego zadania?

Autorzy raportu zwracają uwagę, że taki wniosek jest błędny.
„SCA jest zazwyczaj stosowane w transakcjach o wyższej wartości lub wyższym
ryzyku, które są bardziej atrakcyjnym celem dla oszustów. Ponadto wiele
rodzajów zwolnionych transakcji, takich jak przelewy własne (…) jest mniej
narażonych na oszustwa, co skutkuje niższym wskaźnikiem obserwowanych fraudów.
Dlatego wyższe wskaźniki oszustw w transakcjach uwierzytelnionych przez SCA
prawdopodobnie wynikają z tego, że przestępcy skupiają swoje wysiłki na
transakcjach gdzie stosuje się SCA, zamiast na próbach obejścia wymogów dodatkowego
zabezpieczenia” – wskazano w opracowaniu.

Za oszukańcze przelewy płacą klienci

Osobny rozdział w raporcie poświęcono stratom wynikającym z
oszustw płatniczych. Szczególnie ciekawy wątek dotyczy rozkładu
odpowiedzialności pomiędzy dostawcami usług płatniczych (np. banki) a
użytkownikami tych usług (klienci-płatnicy). Najwyższe straty odnotowano w
przypadku zleceń uznaniowych oraz płatności kartowych. Ale niezależnie od typu
instrumentu to użytkownicy zawsze byli w największym stopniu dotknięci
finansowymi konsekwencjami przestępstw
. W 2024 r. łącznie straty przerzucone
na klientów oszacowano na 2,48 mld euro. Za 829 mln euro odpowiedzieli dostawcy
usług, a 454 mln euro pozostali (w tej kategorii mieszczą się np. sytuacje
podziału odpowiedzialności pomiędzy instytucję wysyłającą i odbierającą
środki).

W 2024 r. z tytułu oszukańczych przelewów łączne straty
wyniosły 2,2 mld euro i to w tej kategorii największy udział w
odpowiedzialności finansowej przypadł klientom (ok. 85 proc.). W pozostałych
typach transakcji konsekwencje oszustw rozłożone były bardziej równomiernie.

W dokumencie przedstawiono również interesujące zestawienie podziałów
odpowiedzialności za oszukańcze przelewy w poszczególnych krajach. W Polsce
98 proc. strat z tego typu transakcji przypisano użytkownikom, a 2 proc. dostawcom
usług płatniczych
.

EBC

Wyższy odsetek odnotowano tylko w Bułgarii, Estonii,
Słowacji, Słowenii, na Łotwie, Litwie, Węgrzech i w Luksemburgu.

„Jeśli chodzi o transfery uznaniowe, w 2024 roku użytkownicy
ponosili większość strat w większości krajów. Warto zauważyć, że wszystkie
kraje z wyjątkiem Austrii, Irlandii, Włoch, Malty, Norwegii i Portugalii
zgłaszają udziały użytkowników przekraczające 80 proc. całkowitych strat z
powodu oszustw związanych z tym instrumentem. Sugeruje to, że w większości
krajów sposób postępowania w przypadku oszustwa przy zleceniach uznaniowych, często
używających SCA, jest szczególnie surowy dla użytkowników. Uznanie wszystkich
transakcji uwierzytelnionych przez SCA jako autoryzowanych może być istotnym
powodem takiego a nie innego podziału odpowiedzialności” – czytamy w raporcie.

„Rodzi to również pytania o skuteczność mechanizmów zadośćuczynienia
za oszustwa dostępnych dla klientów i może sugerować, że krajowe, restrykcyjne
interpretacje pojęć ‘autoryzacji’ i ‘rażącego zaniedbania’ przyczyniają się do
tego, że klienci ponoszą wysoki udział w stratach” – wskazano.

Przypomnijmy, że w Polsce wokół tych zagadnień toczy się spór
pomiędzy bankami a UOKiK. Trwające postępowanie rzekomo zbliża się do
zakończenia. Rewolucyjne
zmiany w odpowiedzialności za oszustwa
przewiduje natomiast wykuwający się właśnie
pakiet regulacji unijnych.

Źródło:

0 komentarzy

Dodaj komentarz

Avatar placeholder

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.