ING Bank Śląski szykuje zmiany w
aplikacji mobilnej Moje ING. Po przeprowadzeniu szeregu badań bank zdecydował
się odświeżyć ekran logowania w przeglądarce, ekran przed zalogowaniem do
aplikacji oraz stronę główną. Zmiany nie będą rewolucyjne, więc dotychczasowi
użytkownicy nie powinni mieć problemów z obsługą aplikacji. Ma być
przejrzyściej i wygodniej.


Bank konsekwentnie stawia na ideę
„mobile first”. Zakłada ona, że wygodniej, łatwiej i szybciej jest obsługiwać
swoje finanse za pomocą smartfona niż w tradycyjnym komputerze. Zmiany, które
zaprezentuje klientom już 12 listopada, w pełni oddają ducha tej myśli. Dzięki
uprzejmości biura prasowego banku, mieliśmy już okazję przetestować nową wersję
aplikacji i możemy podzielić się swoimi wrażeniami. Bank stawia raczej na
ewolucję dotychczasowych rozwiązań niż rewolucję. Oznacza to, że klienci nie
muszą obawiać się zmian, które pojawią się w aplikacji. Z naszego punktu
widzenia są one korzystne – aplikacja stała się bardziej przejrzysta.
Tym, co rzuci się w oczy
użytkownikowi po wejściu na nową wersję aplikacji, będzie brak
charakterystycznych „bąbli” na ekranie przed zalogowaniem. Bank zdecydował się
zastosować bardziej klasyczny układ, prezentując w rzędach kafelki z
poszczególnymi produktami użytkownika. Są tam też skróty (które można sobie
dowolnie konfigurować) do najczęściej używanych funkcji programu. Można tam
zamieścić na przykład odnośnik do biletów komunikacyjnych, parkingów, paragonów
czy Blika. Jeśli użytkownik wykupi bilet komunikacyjny, będzie on aktywny bez
potrzeby logowania do apki.
Zmiany na pulpicie
Zmiany objęły także pulpit
dostępny po zalogowaniu do aplikacji. Został on podzielony na trzy główne
sekcje, a scrollowanie odbywa się tym razem w poziomie, a nie jak to było
wcześniej – w pionie. Ekran został podzielony na trzy sekcje: Moje finanse,
Skróty i Wybrane dla Ciebie. Pierwsza z nich zawiera kafelki z produktami
klienta w klasycznym podziale – konta, oszczędności i karty. Po przewinięciu w
bok można od razu złożyć wniosek o nowy produkt. Robimy to za pomocą ikonki „z
plusem”.
Druga sekcja zawiera skróty do
najczęściej używanych funkcji programu. Skróty te zostaną zaproponowane przez
bank na podstawie dotychczasowych preferencji klienta, ale można je dowolnie
edytować. Skrótów może być maksymalnie osiem. Także i w tym przypadku
scrollowanie odbywa się w poziomie, więc dostosowane jest do najnowszych
trendów UX. Można tu na przykład umieścić skrót do Blika, który do tej pory
„zaszyty” był w trzewiach aplikacji.
Trzecia z sekcji będzie zawierać komunikację
z banku, które będą personalizowane pod kątem klienta. Mają to być komunikaty
bezpieczeństwa, przypomnienia o zbliżającym się terminie wymiany dowodu
osobistego, czy też porady i wskazówki na temat tego, jak „bankować” z ING.
Dodatkową zaletą ekranu głównego będzie łatwiejsze przełączanie się z profilu
indywidualnego na firmowy (jeśli użytkownik korzysta też z wersji biznesowej).
Bezpiecznie jak w banku
Zmiany te zostaną wprowadzone 12
listopada. W związku z tym, bank nie będzie wymagał od użytkowników żadnych
dodatkowych czynności, oprócz zaktualizowania aplikacji (jeśli ta nie
zaktualizuje się sama). To ważna informacja z punktu widzenia bezpieczeństwa,
bo oszuści mogą wykorzystać proces aktualizacji, by zachęcić użytkowników do
niestandardowych zachowań.
A jeśli jesteśmy już przy
kwestiach bezpieczeństwa, to bank nie powiedział jeszcze ostatniego słowa w tej
kwestii. Wkrótce w aplikacji pojawi się dodatkowa funkcja, która pozwoli
skutecznie walczyć z tzw. spoofingiem, czyli podszywaniem się przestępców pod
numery bankowe. Jeśli do klienta zadzwoni konsultant z banku, użytkownik
dostanie powiadomienie push w aplikacji z informacją o nazwisku pracownika,
który aktualnie się kontaktuje. Jeśli takie powiadomienie nie przyjdzie,
użytkownik będzie wiedział, że być może ktoś próbuje się podszyć pod
konsultanta.
ING mocno stawia na
bezpieczeństwo klientów. Do tej pory wdrożył już kilka niestandardowych
rozwiązań takich jak biometria behawioralna (korzysta z niej już 900 tys.
użytkowników) pozwalająca analizować ruchy klienta w systemie czy fizyczne
klucze U2F stanowiące dodatkowe zabezpieczenie przy logowaniu. Oprócz tego
klienci mogą korzystać z usługi Cyberrescue, zapisywać zaufane przeglądarki czy
aktywować alerty BIK informujące o ewentualnych próbach wyłudzenia kredytu na
czyjąś tożsamość. Przy czym zastrzec należy, że usługa alertów jest dodatkowo
płatna.
Nowa wersja aplikacji sprawia
wrażenie bardziej intuicyjnej niż dotychczasowe rozwiązanie. W naszej opinii
rezygnacja z „bąbli” na rzecz klasycznych ikonek wyszła aplikacji na dobre.
Jest przejrzyściej i wygodniej. Bank nie wyważał otwartych drzwi – nie zmieniał
układu pozostałych funkcji, więc jeśli przyzwyczailiście się do starego układu
menu, nadal będziecie mogli z niego korzystać. Ogólnie rzecz biorąc, zmiany
można ocenić na plus. Jest zdecydowanie czytelniej.
0 komentarzy