Oszuści dzwonią i podszywają
się pod kogoś, komu łatwo zaufać: pracownika banku albo lekarza. Pierwsi
próbują uwiarygodnić się SMS-em z nazwiskiem „konsultanta” i kodem
weryfikacyjnym. Drudzy wyłudzili od
trzech seniorów ponad 230 tys. zł, opowiadając o nagłej chorobie kogoś z
bliskich.


Jak podaje CERT Orange, nowa
metoda oszustów opiera się na oszustwie „na pracownika banku”. W trakcie
rozmowy telefonicznej przestępca wysyła swojej ofierze SMS z nazwiskiem
„konsultanta” i kodem weryfikacyjnym. Co ważne – nie podsyła linku i nie
prosi o logowanie. Jak podkreśla CERT, ani kod, ani nazwisko nie mają żadnego
znaczenia. Chodzi tylko o to, żeby ofiara się uspokoiła, bo to zwiększa szanse
na powodzenie kolejnych etapów oszustwa. W ostatnim tygodniu jako nadawcy
pojawiały się m.in. alior24, ing24, ipko24, pko bp24 czy mBank, a nawet NBP.
Oszuści mają się na czym wzorować.
Gdy w marcu 2023 r. pisaliśmy na Bankier.pl o nowej usłudze mBanku, pracownik
na początku rozmowy wysyłał klientowi powiadomienie w aplikacji ze swoim
imieniem i nazwiskiem. Rozmowa toczyła się dalej dopiero po jego zatwierdzeniu.
Już wtedy Jarosław Górski, dyrektor departamentu bezpieczeństwa mBanku,
tłumaczył, że takiego zabezpieczenia nie da się oprzeć na kodach SMS, bo
wiadomość może wysłać każdy, także oszust.
Podobne rozwiązania działają
dziś w innych bankach. W PKO BP klient może w trakcie rozmowy poprosić o
weryfikację w aplikacji mobilnej i dostaje powiadomienie z danymi rozmówcy. Bank
Millennium zaznacza, że pracownik wyśle takie potwierdzenie wyłącznie pushem w
aplikacji, a nigdy SMS-em, mailem ani przez komunikator.
Nowy scam najwyraźniej liczy
na to, że klienci przywykli już do takich zabezpieczeń. Różnica jest prosta:
prawdziwe potwierdzenie przychodzi przez aplikację banku, a SMS może wysłać
każdy.

Ostrzeżcie rodziców. Znów podszywają
się pod lekarzy
Presja czasu gra główną rolę
także w drugim scenariuszu, tym razem z lekarzem w roli głównej. Z komunikatu
policji z Kraśnika wynika, że na początku września w powiecie kraśnickim doszło
do kilku oszustw „na lekarza”. Sprawcy dzwonili do seniorów,
przedstawiając się jako lekarze lub osoby związane ze służbą zdrowia, i mówili,
że ktoś z bliskich nagle zachorował i potrzebuje pilnej pomocy. Żeby wywołać
presję czasu, domagali się natychmiastowej zapłaty za szczepienie albo
specjalistyczne leczenie.
W ten sposób trzy osoby
przekazały pieniądze, a łączne straty przekroczyły 230 tys. zł. Policjanci,
analizując sposób działania sprawców, wytypowali podejrzanego i zatrzymali go
podczas próby odbioru czwartej przesyłki z pieniędzmi. Było w niej prawie 40
tys. zł. Zatrzymany to 49-letni mieszkaniec Kraśnika, którego policja określa jako
„odbieraka”, czyli osobę zbierającą pieniądze od ofiar.
Mężczyzna usłyszał trzy
zarzuty oszustwa, popełnionego wspólnie i w porozumieniu z innymi osobami, oraz
zarzut usiłowania doprowadzenia do niekorzystnego rozporządzenia mieniem. Sąd
Rejonowy w Kraśniku zastosował wobec niego tymczasowy areszt na trzy miesiące.
Grozi mu do ośmiu lat więzienia. Śledczy nadal ustalają, jaką rolę w oszustwach
odegrały inne osoby.
Policja przypomina, że po
telefonie o nagłym zachorowaniu bliskiej osoby trzeba przerwać rozmowę i
samodzielnie zadzwonić do niej pod znany sobie numer. Nie należy przekazywać
pieniędzy nieznajomym ani wysyłać ich w umówionych przesyłkach. Przy podejrzeniu
oszustwa należy zawiadomić policję.
Młodzi również na celowniku
W ostatnich dniach opisano też
dwa schematy, w których wiarygodności dodaje znana marka. Przejęte konto HBO
Max na Reddicie posłużyło do puszczania reklam prowadzących na strony z
ClickFix, gdzie użytkownik sam wklejał w terminalu polecenie instalujące
złośliwe oprogramowanie. Z kolei w phishingu na graczy CS2 film z TikToka o rzekomym
oddawaniu przedmiotów prowadził do fałszywej strony wymiany Steam. Strona na
bieżąco przekazuje dane oszustowi i według CERT Orange może pozwolić mu ominąć
Steam Guard.
0 komentarzy