– Uproszczenie i usprawnienie ram regulacyjnych mogłoby uwolnić znaczny potencjał kredytowy banków na całym kontynencie. Ale nie da się tego osiągnąć w Polsce, jeżeli prezes tak ważnej instytucji jak UOKiK stwierdza, że instytucje finansowe są zagrożeniem dla konsumentów – mówi w wywiadzie dla Bankier.pl prof. Michał Romanowski, adwokat w Romanowski i Wspólnicy, członek Rady Programowej Europejskiego Kongresu Finansowego i przewodniczący Kapituły Ekspertów EKF. Jego zdaniem czas pomyśleć o tym, aby wyłączną kompetencję nadzorczą nad rynkiem finansowym przyznać przewodniczącemu Komisji Nadzoru Finansowego.

UOKiK i „banksterka”. Prof. Michał Romanowski: Konfliktowanie banków i konsumentów nie jest drogą do dobrobytu
UOKiK i „banksterka”. Prof. Michał Romanowski: Konfliktowanie banków i konsumentów nie jest drogą do dobrobytu
/ Materiały prasowe

Podczas rozpoczynającego się w poniedziałek XVI Europejskiego Kongresu Finansowego w Sopocie poprowadzi Pan dyskusję przy Okrągłym Stole na temat ryzyka prawnego na rynku finansowym. Będzie to pierwsze spotkanie na ten temat w takiej formule. Kto zasiądzie do dyskusji i jaki będzie jej cel? 

Będzie to inauguracyjne posiedzenie Okrągłego Stołu ds. Ryzyk Prawnych Rynku Finansowego.  Pomysłodawcą jest prof. Leszek Pawłowicz i dyr. Andrzej Reich z Klubu Odpowiedzialnych Finansów EKF, którzy zapytali mnie, czy podjąłbym się opracowania tego pomysłu i poprowadzenia Okrągłego Stołu. Przystałem na propozycję od razu, ponieważ jest to kluczowa inicjatywa. Rynek finansowy jest bowiem rynkiem regulowanym, który z natury jest bardzo wrażliwy na ryzyka prawne. Jednocześnie współcześnie rynek finansowy jest elementem infrastruktury krytycznej państwa. Destabilizacja rynku finansowego prowadzi do destabilizacji bezpieczeństwa państwa. Rynek finansowy pełni fundamentalną rolę w budowaniu dobrobytu Polaków oraz siły państwa polskiego. Bez rozwoju rynku finansowego nie osiągniemy celu zapowiadanego przez ministra finansów Andrzeja Domańskiego, aby Polska w ciągu 10 lat była wśród trzech największych gospodarek UE.

Celem Okrągłego Stołu jest stała identyfikacja, analiza i poszukiwanie rozwiązań dla kluczowych ryzyk prawnych rynku finansowego, a także edukacja wszystkich uczestników rynku, w tym rządzących. Chciałbym, aby Okrągły Stół wspierał dialog między interesem indywidualnym i systemowym oraz sprzyjał tworzeniu stabilnych, przejrzystych i przewidywalnych regulacji, także na poziomie unijnym, co obejmuje także stosowanie tych regulacji. Wystarczy wspomnieć, że ryzyko prawne dla stabilności sektora finansowego w Polsce jest oceniane jako wyższe niż m.in. cykliczne ryzyko kredytowe. Okrągły Stół będzie platformą wymiany wiedzy i doświadczeń, umożliwiającą wypracowywanie wspólnych rekomendacji dla rynku i regulatorów. Publikowane przez Europejski Kongres Finansowy wnioski mają stanowić podstawę dalszych działań legislacyjnych i rynkowych. Zakres prac obejmie m.in. consumer finance, regulacje i corporate governance, strategię regulacyjną, innowacyjne produkty finansowe, cyberbezpieczeństwo. Uczestnikami Okrągłego Stołu będą reprezentanci wszystkich interesariuszy rynku. W Sopocie do stołu usiądą m. in. przedstawiciele Komitetu Stabilności Finansowej, największych instytucji finansowych, nie tylko banków, Rzecznik Finansowy, przedstawiciele świata akademickiego. Zaproszony został Prezes UOKiK-u.

Czy takie spotkania Okrągłego Stołu będą odbywać się raz do roku?

Planujemy wraz z Klubem Odpowiedzialnych Finansów EKF organizację takiego stołu dwa lub trzy razy w roku. Spraw jest mnóstwo. Będę chciał poruszać nie tylko zagadnienia ryzyka prawnego związanego z kredytami hipotecznymi, ale szerzej ryzyka strategii i praktyki regulacyjnej jako impulsu lub efektu mrożącego dla innowacji na rynku finansowym. Mało mówi się o tym, że w Europie, w tym Polsce, jest bardzo niski poziom tolerancji na ryzyko, co hamuje mobilizację środków Europejczyków i Polaków. Nie mówi się o tym, że Europa dysponuje światowej klasy kadrą i potencjałem badawczo-rozwojowym, ale przegrywa z USA i Chinami. A przyczyna wydaje się prosta. To nie brak kapitału w Europie, ale fundamentalny błąd strategii regulacyjnej.

Mózgi Europejczyków, w tym Polaków, nie różnią się od mózgów Amerykanów i Chińczyków. Co więcej, to USA i Chiny czerpią z potencjału intelektualnego Europy. Słynny francuski profesor matematyki i były polityk Cédric Villani określa Polskę jako „ukryty atut”, wskazując, że w dziedzinie informatyki zajmujemy drugie miejsce na świecie pod względem liczby medali zdobytych na Międzynarodowych Olimpiadach Informatycznych (wyprzedzają nas tylko Chiny). Jego zdaniem ten sukces to dowód na ogromny talent drzemiący w Europie, której największym problemem w wyścigu technologicznym jest brak odpowiednio wysokich inwestycji. Obecnie europejskie gospodarstwa domowe oszczędzają 1,4 bln dolarów rocznie, ale fragmentacja strukturalna uniemożliwia pełne wykorzystanie tego kapitału do napędzania realnej gospodarki. Konieczna jest dyskusja na temat modelu nadzoru rynkowego i połączenia inwestycji w ramach projektu Europejskiej Unii Oszczędności i Inwestycji. Bez funduszy emerytalnych i długoterminowych oszczędności kierowanych do inwestycji venture capital i kapitału wzrostowego nie jesteśmy w stanie rozwijać przedsiębiorstw konkurencyjnych na skalę globalną.

Rozwiązanie tego problemu leży w regulacjach?

Strategia regulacyjna musi iść w parze z nową skłonnością do podejmowania ryzyka wśród inwestorów instytucjonalnych i indywidualnych. Proszę zwrócić uwagę, że europejskie fundusze emerytalne przeznaczają zaledwie 0,1% środków na VC, w porównaniu z 10,4% w przypadku amerykańskich funduszy emerytalnych. Ta różnica ma bezpośredni wpływ na konkurencyjność Europy, jej zdolność do rozwoju oraz odporność gospodarczą.

Problemem nie jest brak jednolitej formy prawnej spółki kapitałowej i brak środków w Europie i w Polsce na inwestycje, ale wywoływanie swoistego efektu mrożącego w zakresie tolerancji na ryzyko, czyli przekazywaniu tych środków na inwestycje. Po raporcie Draghiego z 2024 dotyczącego konkurencyjności Europy i przyszłości Unii Europejskiej, zdaje się, że zaczyna to rozumieć Komisja Europejska i Parlament Europejski. Nie mam pewności, czy rozumie to TSUE (Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej – red.), ale to inny temat. Chciałbym bardzo mocno podkreślić, że problemem Polski i Europy nie jest brak środków na inwestycje w Europie i Polsce, ale strategia regulacyjna wywołująca efekt mrożący dla mobilizacji tych środków. Prawo, a więc strategia regulacyjna powinna stwarzać przestrzeń dla przekierowywania oszczędności na inwestycje, a nie blokować je. Europa musi zmienić swoje podejście do rynków finansowych z podejrzliwości na rzecz szansy. Polska może dać przykład. Kawa nie wyklucza herbaty, a więc nie oznacza to osłabienia ochrony interesu indywidualnego konsumenta, który w ujęciu, o którym mówię, staje się jednocześnie inwestorem.

Wspomniał Pan, że ryzyko prawne jest uważane nawet za istotniejsze dla banków od ryzyka kredytowego. Istotnie dzisiaj sądy zajmują się już nie tylko frankami, ale też umowami z WIBOR-em czy sankcją kredytu darmowego. Czy ryzyko prawne będzie się nawarstwiać?

Oczywiście, że tak. Ilustracją tego jest bardzo niepokojąca wypowiedź prezesa UOKiK, który nazwał sektor bankowy, cytuję, „niekiedy, niestety typową banksterką”, a rolę Ministra Finansów i Komisji Nadzoru Finansowego sprowadził do ochrony interesów sektora finansowego. Na szczęście spotkało się to z natychmiastową i trafną reakcją wiceprzewodniczącego KNF Marcina Mikołajczyka, który wypowiedź prezesa UOKIK określił jako urągającą standardom.

Nie wchodząc w szczegóły, mamy tu do czynienia z bezprecedensowym konfliktem między organami władzy publicznej, i to w wymiarze konstytucyjnym. Prezes UOKiK zdaje się, że zapomniał, iż w sensie prawnym stracił właśnie status bezstronności jako osoba pełniąca funkcję organu władzy publicznej dysponującej ogromną władzą wymierzania bardzo surowych sankcji. Może to być podnoszone we wszelkich sporach z UOKiK przed sądami polskimi, KE i TSUE.

Jakie widziałby Pan rozwiązanie tego konfliktu?

Krzyżowanie się kompetencji Prezesa UOKiK i przewodniczącego KNF jest jednym z istotnych problemów ryzyka prawnego (regulacyjnego) rynku finansowego. To wyraziście ujawnia wypowiedź Prezesa UOKiK. Sądzę, że najwyższy czas uporządkować to w ten sposób, aby wyłączną kompetencję nadzorczą przyznać przewodniczącemu KNF, który jest organem wyspecjalizowanym w nadzorze nad rynkiem finansowym, w tym w zakresie ochrony praw konsumentów, rozumiejącym specyfikę tego rynku. Wszak rynek finansowy różni się istotnie np. od rynku spożywczego.

Cała ta sprawa dowodzi, że Okrągły Stół jest bardzo ważny także w wymiarze edukacyjnym. Najgorszym skutkiem wypowiedzi Prezesa UOKiK jest podważanie zaufania, jakie jest niezbędne, aby instytucje finansowe mogły pełnić rolę pośrednika między dawcą a biorcą kapitału. W UE trwa dyskusja na temat uproszczenia zasad udzielania kredytów przez banki, gdyż restrykcyjne ograniczenia kapitałowe i nakładające się na siebie wymogi skutecznie zablokowały znaczny potencjał kredytowy europejskich banków. Uproszczenie i usprawnienie tych ram mogłoby uwolnić znaczny potencjał kredytowy banków na całym kontynencie. Nie da się tego osiągnąć w Polsce, jeżeli tak ważna instytucja jak UOKiK powiada, że instytucje finansowe są zagrożeniem dla konsumentów, podczas gdy jest odwrotnie – banki i konsumenci zyskają najwięcej, jeśli będą współpracować.

Polaryzacja oraz tworzenie konfliktu między instytucjami finansowymi a konsumentami jest metodą bardzo złą i dla mnie niezrozumiałą. W istotę prawa cywilnego jest wpisany dialog oraz zasada win-win. Ochrona praw konsumentów przed nadużyciem przewagi nie jest sprzeczna z budowaniem relacji opartych na zaufaniu.

Wspomniał już Pan o TSUE. Ostatnie rozstrzygnięcia dotyczące WIBOR-u czy nieuwzględniania przedawnienia w sprawach frankowych pozwoliły bankom odetchnąć. Czy podejście Trybunału do sporów polskich kredytobiorców z bankami się jednak zmienia?

Myślę, że TSUE z opóźnieniem, ale zaczyna rozumieć, że problem jest bardziej złożony i ryzyko systemowe jest warunkiem koniecznym ochrony ryzyka indywidualnego. Indywidualne wystąpienie szefa KNF prof. Jacka Jastrzębskiego przed TSUE, który starał się to tłumaczyć, było skazane na niepowodzenie, bo miało charakter jednostkowy, choć merytorycznie było w pełni uzasadnione. To jest w ogóle szersza kwestia zrozumienia, że prawo to kontekst. TSUE jest niezależnym, bezstronnym i najwyższym sądem UE stojącym na straży prawa jako wartości fundamentalnej UE. Wydaje mi się jednak, że TSUE poszedł w swoim orzecznictwie zbyt daleko w zakresie ochrony konsumentów oraz nie uwzględnił, że ochrona praw indywidualnych nie jest możliwa w warunkach destabilizacji systemu.

Diagnoza, że Europa pozostaje w tyle za USA m.in. z powodu niskiej akceptacji ryzyka, obejmuje także TSUE. Orzecznictwo TSUE jest skutkiem modelu UE jako gospodarki socjalnej. W efekcie kredyt hipoteczny zdaje się, że jest traktowany przez TSUE jako instrument finansowy o charakterze inwestycyjnym wysokiego ryzyka, co wydaje mi się nieporozumieniem. Standard narzucony przez TSUE zdaje się zmierzać w kierunku, że banki powinni ponosić wyłączne ryzyko towarzyszące zmianom na rynkach finansowych mającym wpływ na koszt kredytu. Zapomina się jednak, że konsument jest w bankach po stronie aktywów, ale i pasywów. Rozumie to dobrze Bankowy Fundusz Gwarancyjny. Zapomina się, że banki nie pożyczają swoich pieniędzy, ale pieniądze deponentów, a więc konstrukcje typu sankcja darmowego kredytu czy darmowe mieszkania są finansowane przez konsumentów, czyli klientów banków, którzy powierzają bankom swoje oszczędności z prawem ich pożyczania.

Gdzieś zagubiła się koncepcja przeciętnie wyedukowanego konsumenta. Mamy obecnie sytuację, że banki i ich doradcy prawni mają problem, jak ocenić, czy klient jest przeciętnie rozsądny i wyedukowany. Uważam, że konieczna jest tu debata i wzajemna edukacja różnych instytucji i uczestników rynku, w tym na poziomie UE, gdyż strategia regulacyjna to nie tylko tworzenie prawa, ale i jego stosowanie dla dobra wspólnego.

Spory konsumentów z bankami przed TSUE zaczęły się od franków. Jesteśmy już blisko końca tej sagi? I co dalej?

Myślę, że jesteśmy bardzo blisko, biorąc pod uwagę orzecznictwo TSUE. Problem jest inny. Chodzi o to, aby nie powielać tego na przyszłość w odniesieniu do rynku kredytów hipotecznych. Wszyscy powinni wyciągnąć wnioski. Klub Odpowiedzialnych Finansów EKF pod przewodnictwem Andrzeja Reicha proponuje ważne inicjatywy edukacyjne kierowane do banków i ich klientów we współpracy z Kapitułą Ekspertów EKF. Nie stąpajmy po śladach, które odstraszają.

„Wojna prawna” jak każda wojna jest destrukcyjna i pozwala zarobić nielicznym kosztem wielu. Wojna prawna promuje wzrost ryzyka prawnego, a przecież mamy mitygować ryzyko prawne i skupić się na współpracy, a nie na konflikcie.

Dużą część ryzyka prawnego dotyczącego hipotek miała wyeliminować modelowa umowa kredytu hipotecznego. UOKiK forsował rozwiązanie ustawowe, z którego się ostatecznie wycofał. Kapituła Ekspertów EKF pod Pana kierunkiem opracowała alternatywne rozwiązanie – modelową umowę kredytu, która miałaby być stosowana przez banki na zasadzie dobrych praktyk. Jakie będą jej dalsze losy?

Propozycja UOKiK nie miała szans powodzenia z wielu powodów, a teraz dochodzi ostatnia wypowiedź Prezesa UOKiK. Zarządy banków zdecydują, czy będą stosować najlepsze standardy opracowane przez Kapitułę Ekspertów EKF przy szerokich konsultacjach ze wszystkimi interesariuszami rynku i wspartych przez członków Komitetu Stabilności Finansowej oraz Rzecznika Finansowego, czy wybiorą własny model. Decyzja banków pokaże, czy tego typu inicjatywy mają sens w Polsce. Alternatywą jest reakcja organów państwa taka jak reakcja Prezesa UOKiK.

Myślę, że dużą rolę ma tu do odegrania PKO BP, którego prezes Szymon Midera od początku jako jedyny spośród szefów banków jednoznacznie wspierał ideę umowy modelowej. Inne banki obserwują, co zrobi lider rynku z propozycją EKF. Jest to naturalne, bo nowość zawsze wymaga wdrożenia przez pioniera. To banki zdecydują, czy wolą skorzystać z oferty EKF, czy wolą wybrać dotychczasową własną ścieżkę, czy też wolą czekać na wzór umowy narzucony przez ustawodawcę – choć tego ostatniego mogą nie doczekać się. Możesz mieć wpływ na zasady, które proponujesz albo stosować się do zasad narzuconych przez państwo. Umowa modelowa pewnie nie odpowiada oczekiwaniom indywidualnym poszczególnych banków, ale taka jest jej natura. W przypadku ustawowego wzorca nikt nie pyta banków, co myślą, ale jest on im narzucany. Przy umowie modelowej pytani są wszyscy interesariusze, co o niej sądzą, i mają wpływ na jej treść oraz konieczne zmiany tak, aby mogła ona być adaptowana do zmieniających się warunków rzeczywistości prawnej i gospodarczej. Dodam, że modelowa umowa jest także istotnym narzędziem zarządzania ryzykiem osobistej odpowiedzialności prawnej członków zarządów banków związanym z kosztami podważania umów z powodu ich abuzywności, i to w sferze odpowiedzialności cywilnej, karnej i administracyjnej. Będę chciał poświęcić temu zagadnieniu odrębne posiedzenie Okrągłego Stołu.

Czy umową modelową stosowana w ramach dobrych praktyk, a nie z mocy ustawy, uda się osiągnąć założony cel? Nadal konsumenci będą mogli próbować podważać takie umowy.

Model ustawowy może być także podważany jako sprzeczny z prawem UE. Rozwiejmy zatem ów mit totalnego komfortu. Dowodzi tego orzecznictwo TSUE, w tym najnowsze.

Model zaproponowany przez EKF i bardzo pozytywnie oceniony przez KSF i rzecznika Finansowego stwarza szansę na zarządzanie ryzykiem prawnym. Uwzględnia on bowiem propozycje zgłaszane przez wszystkich interesariuszy, którzy odpowiedzieli na zaproszenie Kapituły Ekspertów EKF.

Podkreśla Pan, że podstawą jest zaufanie. Jak w tej napiętej sytuacji licznych sporów konsumentów i banków można je odbudować?

Potrzebny jest dialog, który zakłada, że instytucje finansowe nie mają racji bytu bez konsumentów oraz że konsumenci potrzebują instytucji finansowych dla swojego dobrostanu. Innymi słowy, że posiadający nadwyżki finansowe (oszczędności) potrzebują godnych zaufania instytucji, którym powierzą swoje oszczędności, które będą inwestowane dla korzyści właścicieli tych oszczędności i pożyczających te środki. „Du ut des”, czyli „daję, abyś dał” – jak uczyli starożytni Rzymianie. Zaufanie jako wartość jest zawsze bardzo „młodą” wartością, która od tysięcy lat się nie starzeje. Jeżeli instytucja finansowa narusza to zaufanie, wtedy instytucje państwa powinny wkraczać i karać. Pamiętajmy, że słowo kredyt pochodzi od łacińskiego „credere”, co oznacza „wierzyć” lub „ufać”. Bank udzielający kredytu de facto kupuje przyszłe dochody kredytobiorcy za pieniądze deponentów (tych, którzy swoje nadwyżki składają w banku), a kredytobiorca sprzedaje swoje przyszłe dochody. Kluczowa wydaje mi się edukacja wszystkich.

Jakie działania, inicjatywy mogą jeszcze podjąć instytucje państwowe, aby zmniejszyć niepewność w systemie finansowym?

Myślę, że warto wyciągnąć praktyczne wnioski z badań prowadzonych przez laureatów Nobla. Daron Acemoğlu, Simon Johnson oraz James A. Robinson – nagrodzeni w 2024 r. za przełomowe badania nad tym, jak powstają instytucje i jak wpływają na dobrobyt państw – wskazują drogę. Tą drogą jest jakość instytucji oraz rządy prawa. Wnioski z tych badań, dość intuicyjne, mają bezpośrednie znaczenie dla polskiego i europejskiego rynku finansowego. Tym także będzie zajmował się Okrągły Stół. Poza tym głównym zadaniem jest edukacja, edukacja i raz jeszcze edukacja.


Prof. dr hab. Michał Romanowski, adwokat w Romanowski i Wspólnicy, członek Rady Programowej Europejskiego Kongresu Finansowego i przewodniczący Kapituły Ekspertów EKF, w latach 2006-2015 członek Komisji Kodyfikacyjnej Prawa Cywilnego.

***

XVI Europejski Kongres Finansowy odbędzie się w dniach 1-3 czerwca 2026 r. w Sopocie. Jest to coroczne spotkanie liderów sektora finansowego. Tematami przewodnimi są  w tym roku bezpieczeństwo i konkurencyjność. Dyskusje obejmą m.in. wpływ AI na finanse, cyberbezpieczeństwo, innowacje technologiczne oraz stabilność sektora bankowego. Bankier.pl jest w tym roku głównym partnerem medialnym EKF.

Źródło:

0 komentarzy

Dodaj komentarz

Avatar placeholder

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.